wtorek, 11 października 2011

Czy minimaliści lubią zmiany ?

Wielu ludzi swoją przygodę z minimalizmem zaczyna od odgracenia mieszkania. Niektórzy nawet ustalają sobie limity posiadanych rzeczy. Zastanawiam się, czy jeżeli już osiągniemy założony cel to, pozostajemy usatysfakcjonowani, czy kupujemy dalej, dokonując zamiany? Usuwamy coś, by zrobić miejsce na następne? Oczywiście, w sprawach zużytych sprzętów dyskusja staje się bezprzedmiotowa, natomiast pozostaje pytanie czy minimalizm toleruje zmiany? Np. zmiany wystroju mieszkania ? Czyli wymiana mebli, nie ze względu na taką konieczność, lecz jedynie dla odmiany? Czy może nie lubicie zmian i zakupów ponad konieczność?
Ja, w miarę możliwości, staram się nabywać takie przedmioty, których ze względu na jakość wykonania  nie będę zmuszona szybko wymieniać. Wolę kupić drewniany mebel, który pięknie się starzeje, którego ślady  użytkowania uznawać będę za ozdobę, niż kierować się niską ceną i wybrać taki z płyty wiórowej, który szybko i tanio można zamienić na nowy. 
Ponadto, zamiast całego kompletu mebli z płyty, wolę jedną niewielką komódkę z litego drewna. Osobiście kocham buk :]
Tak, to straszne, przyzwyczajam się do rzeczy, darze je sentymentem i z żalem wymieniam je na nowe... 
Bardzo mocno przyzwyczajam się również do butów  i ciężko mi się z nimi rozstać, choć sytuacja już tego wymaga... i nienawidzę kupować nowych spodni. Tak wygodnie mi w starych, spranych jeansach. ;-)
A Wy lubicie kupować rzeczy na lata czy tzw. sezonowe ? 
Chętnie poznam Wasze zdanie.


6 komentarzy:

  1. Są rzeczy, które lubię wymieniać i takie, do których się przywiązuję na dłużej. Kryterium to użyteczność i to, czy coś jeszcze JEST MOJE. No, że mam poczucie spójności własnej z tym czymś :-)
    niedawno przeremontowałam pokój Syna. Planuję przerobienie garderoby na jadalnię :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam drewniane meble! Fajne jest to, że zawsze można je samemu odnowić - wystarczy bejca i dobry lakier + papier ścierny. Rozejrzałam się po domu - mamy tylko 2 komódki z szufladami, które są z płyty, reszta to drewno. Lubię też wiklinę, choć nie jest zbyt trwała.
    A dżinsy i buty... najchętniej kupowałabym identyczne jak te, które mi się zużywają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozostając ciągle przy tym samym odbieramy sobie możliwość doskonalenia. Wymieniam stare rzeczy na nowe - lepiej spełniające moje oczekiwania, sprytniejsze, bardziej pomysłowe.
    Kto w kawalerce nie wymieniłby swojej kuchnia na taką: http://www.kitchoo.com/en/collection-kitchens-mini-kitchens-compact-bathrooms/cuisine-k1-simple-mini-kitchen-kitchenette/
    Cudne. Zmiana? Tak, ale tylko na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Racja, zmian na lepsze nie wolno się wyrzekać. ;]
    Kuchenna komoda pomysłowa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli chodzi o meble, to jestem abnegatem :) Nawet te z płyty są u mnie bardzo długo!
    Mam problem z ubraniami - te, które kupuję są zazwyczaj moimi ulubionymi. Ciężko mi się z nimi rozstawać i obiektywnie ocenić stopień zużycia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja chętnie bym wymieniła część mebli. Niestety, urządzając swoje mieszkanie za bardzo się zasugerowałam designem z czasopism wnętrzarskich i swoją potrzebą bardziej uporządkowanej przestrzeni. Wyszło kanciasto. Chętnie bym teraz zmieniła meble na przytulniejsze i bardziej swojskie.

    OdpowiedzUsuń