środa, 2 listopada 2011

Z cyklu upraszczanie sobie życia: mycie podłogi.

Starałam się tak urządzić mieszkanie, by łatwo można było zaprowadzić w nim porządek. O ile udało mi się zredukować liczbę mebli i kurzołapów do minimum, to jednak nie mogłam uniknąć znienawidzonej przeze mnie czynności: mycia podłogi. :-) 
Najbardziej przykrym elementem tego przedsięwzięcia było niewątpliwie: wielokrotne wykręcanie ścierki ;) A panele niezbyt dobrze znoszą wilgoć.
Znalazłam jednak sposób na uproszczenie tej, jakże wspaniałej czynności. Ponadto, mogę zminimalizować swoje akcesoria i pozbyć się wiadra, na które dotąd nie znalazłam schowka.
Zapraszam do obejrzenia filmiku z youtube z przemiłą Rachel w roli głównej, który jest jednocześnie  świetną reklamą uniwersalnego środka do czyszczenia, o magicznym składzie: ocet + woda.

 

Możecie po przeczytaniu tego posta odnieść wrażenie, że nie mam innych problemów... :D jednak nawet takich błahostek nie należy, moim zdaniem,  bagatelizować szczególnie, jeżeli mają dużą powtarzalność i nie jesteśmy w stanie się od nich uwolnić.

3 komentarze:

  1. A żeby podłoga przy okazji ładnie pachniała to można myć ją w wodzie (nie wiem czy w occie też tak się da, pewnie da) z płynem do płukania tkanin, który i tak mamy w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie polecam płynu do płukania jako zapachu - robi się albo ślisko, albo lepko. Lepiej zaparzyć w kubku garść lawendy i dolać do tego spryskiwacza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj u nas, na Śląsku, ten sposób nie zda egzaminu. Ta minimalna ilość wody z octem jest niewystarczająca. To raczej rozmazywanie brudu mopem niż mycie. U nas potrzeba większej ilości wody. A czasem nawet kilkukrotne jej wymienianie przy myciu całego mieszkania. No chyba, że tak myjemy jak ta Pani, ale codziennie, ba, nawet 2 razy dziennie. Wtedy to może wystarczy.
    A co do środków czystości. Woda z octem mnie nie przekonuje właśnie ze względu na ostry zapach. Ja chcę, żeby po sprzątaniu u mnie w mieszkaniu pachniało a nie śmierdziało octem. Raz spróbowałam i nigdy więcej. Pół dnia się to wietrzyło :/ Osobiście mam jeden płyn do wszystkiego - MPD z Forover Living Products. Jest to dość drogi produkt, ale biorąc pod uwagę, że jest w dużym opakowaniu, zastępuje całą masę pojedynczych detergentów i jest w formie koncentratu, więc naprawdę wystarczy kropla by wyczyścić sporą powierzchnię, jest wart swojej ceny. Poza tym jest łagodny dla skóry nawet dziecięcej. No i ma ładny, bardzo delikatny zapach.

    OdpowiedzUsuń