czwartek, 30 września 2010

Oszczędzanie powierzchni mieszkalnej...



Kupno mieszkania bądź budowa domu - to dzisiaj jedno z najpowszechniejszych marzeń. Wielu z nas właśnie je realizuje. I mam wrażenie, być może złudne, że godzimy się na niewielki metraż mieszkania by przeczekać w nim kilka lat, a potem wybudować duży dom. Ja i  gros moich znajomych wychowaliśmy się na 50 m w bloku, a jednak z rozmowy z nimi można wywnioskować, że dom jednorodzinny o powierzchni użytkowej 120 m to kurnik albo psia buda. Zastanawia mnie to.
Czy nie lepiej przeznaczyć pieniądze zamiast na dodatkowy metraż, na  wykończenie domu w wyższym standardzie ? Postawić na jakość, a nie na ilość.
To jak czujemy się we wnętrzu nie zależy od jego powierzchni. Można stosować iluzje optyczne, bawić się proporcjami, wreszcie tak je umeblować by oczyścić przestrzeń ze zbędnych gratów i uczynić nawet nieduży pokój przestronnym...
Jeden spory pokój może stać się wielofunkcyjny. Na rynku nieruchomości możemy znaleźć 50 m kawalerki jak i 60 m mieszkania czteropokojowe. W drugim przypadku w zasadzie na takiej samej powierzchni będzie trzy, cztery razy więcej przedmiotów, a to dlatego, że każdy pokój zdobędzie inne przeznaczenie, każdy trzeba będzie urządzić w pewnym stylu... i nie ma w tym nic co mogłoby nam przeszkadzać, aż do przeprowadzki kiedy uświadomimy sobie, że tak naprawdę toniemy w śmieciach ;-)  Oczywiście wyjątkiem są wielodzietne rodziny, gdzie sprawa własnego kąta staje się priorytetem.

Ja planuję pokombinować w zakresie oszczędzania powierzchni...
Oto kilka pomysłów znalezionych w sieci:
http://www.foldawaybed.info
Mam ochotę na powyższe rozwiązanie, takie złożone piętrowe łóżko ukryłabym  za przesuwnymi drzwiami szafy :) Salon pełniłby jednocześnie funkcję sypialni. A poza szafą i sofą, fotelem i stolikiem kawowym nie byłoby w nim nic co mogłoby łapać kurz i kraść cenne cm :)

Tu jest podobny pomysł, dzięki któremu można by zrezygnować z kanapy, ale niestety nie dla takiego lenia jak ja... chowanie pościeli co rano nie napawa mnie entuzjazmem ;-) 


http://www.decodir.com


A co powiecie na łóżko przeistaczające się w biurko i na odwrót ?                         
 
http://gizmodo.com 

    


1 komentarz:

  1. Często zastanawiam się nad tym, bo wśród moich znajomych też zapanował kult wielkich przestrzeni. Znajomi ostatnio wybudowali sobie 200 metrowy dom z potężnym ogrodem, niestety, układ pomieszczeń tak dziwnie pomyślany, że wydaje się zupełnie bez sensu. A koszty oraz wysiłek potrzebne do utrzymania takiego „belwederu” (tak ochrzcili ich dom sąsiedzi) są dla mnie niewyobrażalne.
    A ja jestem zdania, że lepiej mieć dom czy mieszkanie o nieco mniejszej powierzchni, ale za to wygodnie urządzony. I więcej czasu i pieniędzy na inne sprawy niż dbanie wyłącznie o cztery kąty.
    Dom/mieszkanie ma być miejscem przyjaznym i przytulnym, a nie jakąś świątynią wymagającą nie wiadomo jak potężnych poświęceń i ofiar.
    W obecnym mieszkaniu trochę nam ciasno, całe 39,5 metra to jednak nie jest jakieś przestrzenne szaleństwo, wprawdzie rzeczy i mebli mamy niewiele, lecz jednak brakuje powietrza :)
    Chciałabym przenieść się do większego lokum, czy to będzie dom czy na razie mieszkanie, czas pokaże. Ale nie ma mowy o wielkim domu. Ani potężnych apartamentach.
    Ciekawe te pomysły na składane meble, chociaż mi za bardzo przypomina to rozmaite wynalazki z przeszłości, typu łóżka wersalki czy składane biurka w segmencie ;-) Ale to moja osobista awersja, wolę jednak tradycyjne, choć bardziej przestrzennożerne rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń